Czy długość rozgrywki ma wpływ na atrakcyjność gry?

Wydając swoje oszczędności oczekujemy, że zakup, który poczynimy, będzie w pełni satysfakcjonujący. Zasada ta dotyczy wszelkiego typu produktów, od akcesoriów i sprzętów AGD oraz RTV, aż po książki i gry komputerowe. W trailerze odnalazłeś obietnicę świetnej zabawy, wyzwania dla twoich dłoni i mózgu oraz historii, która będzie idealnie rezonować z emocjami gracza. Zabierasz najnowszy tytuł z półki, płacisz i wymagasz by po powrocie do domu wcisnął cię w fotel (choć nie jest grą wyścigową). Zaczynasz zabawę, jednak po kilku godzinach okazuje się, że jesteś bliżej końca niż początku. Chcesz więcej, ale gra ci nie pozwala i – jak np. w The Order 1886 – kończy grę w połowie historii, gdzie normalnie umieszcza się jedynie ważny zwrot akcji. Twoja cierpliwość zamienia się w gorycz rozczarowania. Nie chcesz już wracać do zakupionej fabuły, a jedyne na co masz ochotę to odzyskać swoje pieniądze. Czułbyś się lepiej gdyby gra trwała dłużej? Czy ilość godzin zabawy ma dla ciebie tak duże znaczenie, czy też chodzi o coś innego?

Jak działa mózg gracza?
puzzle-game-ft
Oczywiście nie zamierzamy zgłębiać strony biologicznej funkcjonowania ośrodka pamięci u osób grających, ale już interpretacja wyników rozumowania jest dla nas jak najbardziej ciekawa. Oczywiście wszystko, co da się wywnioskować z badań w tej dziedzinie, to zazwyczaj jedynie hipotezy lub indywidualne prawidłowości, jednak może się okazać, że psychologia jest w tej kwestii bardzo bliska prawdy. Co do wiarygodności… różnie to bywa, i choć jedne są bardziej rzetelne a inne mniej to warto choć odrobinę się tym zainteresować. Z tych brzmiących najbardziej obiektywnie można wymienić tendencje do oceniania wartości danego tytułu ze względu na:
– mechanikę rozgrywki,
– opowiadaną historię oraz sposób jej przekazywania graczowi,
– szczegółowość wizualną oraz stopień zbliżenia do fotorealizmu (dotyczy to zwłaszcza współczesnych produkcji),
– oryginalny pomysł zarówno jeśli chodzi o postacie, fabułę, jak i schematy zawarte w gameplayu,
– długość zabawy.
Ostatnie kryterium jest jednak bardzo relatywne, bo jak wyjaśnić w takim razie przypadki, które są wręcz kultowe (powiedzmy Unravel), a ich przejście nie zajmuje więcej niż 8 godzin? Tytuły takie są pamiętane przez długie lata, nie starzeją się tak szybko i nawet po dłuższym pobycie na półce, sprawiają graczowi równie dużą satysfakcję. Każdy gracz ma takie tytuły w swojej kolekcji, więc być może diabeł tkwi w innych szczegółach.

Liczy się tylko pieniądz
order1886
Bezinteresowne wydanie gry nie istnieje. Wydawca chce inwestować tylko w coś, na czym będzie mógł szybko zarobić. Dla niego szczegóły się nie liczą. Wszystko może być płytkie, niedopracowane, a postacie naiwne i „odklejone” od wypowiedzi, które wygłaszają. Liczy się to, żeby stworzyć wrażenie promocyjne i jak największe napięcie wśród graczy, by nie mogli się oni doczekać premiery danego tytułu. Tym sposobem wiele osób kupi grę pod wpływem impulsu, a przecież nie będą mogli jej oddać, „bo im się nie podoba”. Zamiast w tytuł inwestuje się więc w reklamę. Potem szybka i szeroko zakrojona dystrybucja (ach ta przedsprzedaż), nim recenzenci nie zostawią na produkcie suchej nitki, i można planować kolejny marketingowy przekręt, posługując się doniosłymi określeniami i zgrabnym ukrywaniem niedoskonałości przed wejściem tytułu na rynek. Nie zapominajmy również o nawiązaniu do innych sukcesów z przeszłości danego studia projektowego, które również mają spory wpływ na decyzję o zakupie.

Dłużej znaczy lepiej?
dragon_age_inquisition_screen_pc_ultra_4
Każdy kto choć trochę interesuje się współczesnym rynkiem gier doskonale wie, z czym muszą borykać się współcześni gracze. Nie chodzi tu już nawet o problematyczne zabezpieczenia antypirackie czy też o to, że gra wymaga dostępu do internetu, nawet gdy gramy w trybie kampanii dla jednego gracza, ale o to, że zapanowała moda na sztuczne wydłużanie rozgrywki. Jedni robią to przy pomocy przydługich animacji, czy mini-gier inni rzucają gracza w otwarty świat, w którym nie ma właściwie co robić (no ale jest swoboda przecież!). Obietnica kilkudziesięciu godzin grania działa na gracza, jak zapewnienie o nagrodzie – tyle zabawy za zaledwie 179, 99 zł. Niejednokrotnie okazuje się jednak, że zadania poboczne, które faktycznie mogą wydłużyć tak bardzo grę, są po prostu nieciekawe i odtwórcze. Znajdź i zbierz to chyba najbardziej denerwujący quest jaki można wprowadzić do rozgrywki multimedialnej.

Czy ilość godzin jest tak ważna?
Ger9a-1200x675
Gdyby jednak okroić grę z tego typu zawartości to ze 100 godzin zrobiło by się raptem tylko 10. Dlatego uważamy, że więcej nie znaczy lepiej. Gracz doceni o wiele bardziej tytuł, który go nie oszukuje i docenia to, że ma zamiar poświecić mu swój wolny czas. Nawet jeśli trwa on „tylko” 15 godzin może być tak wypełniony, by na koniec pozostał po nim efekt wielkiego ŁAŁ i chęć przejścia go jeszcze raz, dokonując np. innych wyborów lub korzystając z udogodnień jakie oferuje opcja Game+. Bylejakość prędzej czy później wyjdzie na jaw. Można przecież też stworzyć grę krótką i sprzedawać ją taniej. Fani rozrywki multimedialnej są w stanie przymknąć oko na drobne potknięcia, ale kiedy ktoś sięga do ich kieszeni, a potem bezczelnie mówi, że brakującą resztę można dostać kupując (to nie jest żart!) DLC, to powinien się liczyć z widokiem wideł i pochodni pod swoim oknem.

Zostaw odpowiedź