Czy warto kupić Battlefield 3 – recenzja

Ostatnio pisaliśmy o kolejnej części Battlefielda oznaczonej numerem 4. Nasz entuzjazm do tamtej produkcji był dość umiarkowany, choć nie można jej było odmówić dobrze skonstruowanego trybu Multiplayer. Zachęceni jednak opiniami z Internetu postanowiliśmy dać tej serii jeszcze jedną szansę i wypróbować odrobinę starszy tytuł, czyli cześć 3 tej produkcji FPP. Nadmienić należy tu jednak, że negatywne nastawienie długo utrzymywało nas z dala od konsoli, nim płyta z tą grą znalazła się w końcu w jej napędzie. Szybka instalacja i można było się zagłębić w świat, gdzie broń i celność odgrywają główną rolę podczas przetrwania. Co z tego wynikło? Czy gatunek ten ma szanse znaleźć stałe miejsce na naszej półce z grami? Zamiast zgadywać, zapoznajcie się z naszą recenzją.

Okiem laika

mood11_1

Nie każdy gracz musi znać się na technicznych detalach tworzenia i odtwarzania gry. Nie będzie tu więc informacji czy Battlefield 3 wyświetla się w 60 klatkach na sekundę, ani szczegółowych informacji na temat silnika gry. Będzie tylko to co gołe oko może dostrzec i co wpływa na odbiór tytułu, czyli fakty i anegdoty z zabawy. Do naszej recenzji wykorzystaliśmy konsolę PS3, która naszym zdaniem bardzo dobrze radzi sobie z tego typu tytułami, gdzie trzeba wycelować komuś w głowę przy pomocy małego celowniczka. To co ujrzały nasze oczy było bardzo zachęcające już na samym początku. Na szczególną uwagę zasługują tu:
– wygodny i intuicyjny model celowania,
– doskonałe efekty świetlne oraz rozmazania ekranu pod wpływem obrażeń, wstrząsów, czy zabrudzeń na hełmie,
– bardzo ładne animacje bohaterów, otoczenia, pojazdów oraz wybuchów,
– rozległe tereny manewrowe (zwłaszcza podczas misji z pojazdami),
– system zniszczeń (tutaj kule naprawdę robią niezłą rozróbę, więc mało która osłona jest w 100% bezpieczna).

Kampania – odzyskana wiara w serię?
screen-5-bf4

Tym czego obawialiśmy się najbardziej to płytkość i miałkość scenariusza, który został zamieszczony w trybie kampanii tego tytułu. Battlefield 4 nauczył nas, że seria ta kierowana jest do graczy sieciowych, a samodzielna historia nie jest tu ani zbyt widowiskowa, ani dopracowana. Co się okazało? Nie zawsze tak było! Battlefield 3 pokazuje, że najnowsze produkcje tworzone są przez leniwych ludzi lub producentów, którzy zamiast dobrego produktu wolą wypuścić coś, co odniesie szybki sukces marketingowy i powiększy wpływy na koncie. Potem jeszcze znajdzie się kilka płatnych (oczywiście!) DLC, które wprowadzą nowe giwery, albo mapy, by podsycić nadzieje gracza, że taki tytuł da się jeszcze uratować. I to w zasadzie tyle. Tutaj jednak osoba zasiadająca przed ekranem zostaje dopieszczona. Nie dosyć, że historia jest ciekawsza i bardziej spójna, to w dodatku cały czas kibicujemy naszemu bohaterowi i smucimy kiedy ginie. Oczywiście poziom trudności nie należy tu do najłatwiejszych, ale pomimo całkiem znośnej sztucznej inteligencji udało się nam zaliczyć kilka efektownych zabójstw. Osoba która została zatrudniona do stworzenia scenariusza niewątpliwie wiedziała co robi. Nawet enigmatyczne zakończenie nie jest w stanie umniejszyć pracy, jaka została włożona w opowieść serwowaną graczowi w kampanii. To jednak nie koniec, gdyż po jej ukończeniu możemy ponownie poczuć, jak to jest być na ważnej misji, i włączyć tryb kooperacji (swoją drogą całkiem dobry wstęp do multiplayera).

Kilka anegdot ze świata gry

Battlefield-4-screenshot

Pierwsze co przychodzi nam do głowy, kiedy przypominamy sobie rozgrywkę w Battlefield 3 to dynamiczna akcja. Już od początku zostajemy rzuceni na głęboką wodę. Skok na pociąg, wszechobecny dźwięk tłuczonego szkła, kolesie w kominiarkach i wybuchające wagony. Strzelamy, biegniemy, kucamy, wyskakujemy przez okno (czyt. QTE) i kiedy już mamy poszukiwanego w garści, gra nam przerywa. Nie, to nie błąd, tylko zabieg fabularny. Przenosimy się wstecz w czasie i poznajemy zdarzenia, które doprowadziły do tego finału. Raz jesteśmy Rosjaninem, raz głównym bohaterem, a raz siedzimy w kokpicie myśliwca i staramy się zniszczyć naziemne i powietrzne jednostki wroga. Co prawda jedna misja nie zajmuje tu więcej niż 40 minut, ale podczas tego czasu bez przerwy) towarzyszy nam napięcie. Wszędzie się tu biega, nasi towarzysze dopingują nas i prowadzą przez niebezpieczne tereny. Potem chwila narady i znowu strzelanie, wybuchy i wysadzanie czołgów.

Jest to tak świetnie zrobione, że gdy nagle okazuje się, że zostajemy sami, czujemy się bezbronni i podejrzewamy niebezpieczeństwo za każdym zakrętem. Z drugiej strony nikt nie wchodzi nam w celownik (jedyny element, który irytuje w tej grze, gdyż zbyt duża ilość kul posłanych w sojusznika powoduje przerwanie misji). Pomoc w celowaniu znacznie ułatwia zabijanie niemilców z przeciwnej strony frontu, a niejednokrotnie ratuje nam życie. Niby drużyna ma 3 osoby, ale koledzy czasem wolą bardziej niszczyć osłony wroga, niż wpakować mu kulkę w wystającą głowę (żeby nie było, że są jacyś głupi, nie, po prostu czasem czuje się, że ciężar bitwy spoczywa na naszych barkach i jest to nawet satysfakcjonujące). Głupich śmierci jest tu mało, choć oczywiście zdarzyło się nam jedną czy dwie zaliczyć. Wyobraźcie sobie otwarty teren, biegniemy z resztą oddziału, a z nami wozy pancerne i czołgi. Wybijamy wszystkich, którzy mają czelność się nam przeciwstawić i trzeba przemieścić się do kolejnego punktu. Wciskamy lewą gaige i biegniemy, a tu… śmierć. Czołg się rozpędził i rozjechał bohatera. Innym razem trzeba zabić po cichu przeciwnika. Gra podpowiada jaki guzik wcisnąć, ale jesteśmy dość daleko, skradamy się dalej i… zgon. Tak po prostu – okazało się, że to QTE 🙂

Tryb wieloosobowy
multi-player-bf3
Flagowy tryb serii Battlefield, o który wyłącznie dbają projektanci to właśnie Multiplayer. Dominacja, grupowe i indywidualne mecze na fragi i wiele innych opcji są w stanie zadowolić nawet najbardziej wymagającego gracza. Mapy znane z kampanii (choć nie tylko) a więc rozległe i szczegółowe, a serwery liczne i działające płynnie. Weszliśmy, zaliczyliśmy sporo zgonów, a do kilku nawet udało się nam przyczynić. Dochodzimy jednak do wniosku, że o wiele lepiej dajemy sobie radę w zamkniętych pomieszczeniach, niż kiedy dookoła szczegółowy świat i rozległe tereny i można się schować w 100 różnych miejscach. Tak jak w realnym życiu nie mamy z tym problemu tak w grach nasz bohater zawsze zachowuje się jakby miał agorafobie.

maxresdefault-bf-4-gameplay

Czy warto kupić? Oczywiście! Zwłaszcza, że gra nie jest już młoda i można ją nabyć bardzo tanio. Oczywiście należy szukać w sklepie z używkami. Nawet cyfrowa wersja ze sklepu jest wtedy droższa. Najlepiej wydane 30 zł w naszej karierze. Polecamy i dalej nabijamy skill’a 🙂

Dodaj komentarz