TOP5 bohaterów z gier z ostatnich lat – subiektywny ranking

Twórcy gier nieustannie zastanawiają się, co jest najważniejsze dla graczy, by podjąć decyzję o kupnie gry. Wydawać by się mogło, że temat ten, tak często eksploatowany, powinien być już na wyczerpaniu i nie mieć przed nami żadnych tajemnic, jednak w rzeczywistości wielu deweloperów wydaje się być zaskoczona np. porażką sprzedażową, czy też słaba grywalnością. Ale dziś nie o tym, a właściwie nie do końca, gdyż zapłacić za jakąś grę to jedno, ale ukończyć ją z przyjemnością to już zupełnie coś innego. Pod tym względem gry są więc bardzo podobne do książek – ładny opis na obwolucie i genialna grafika okładki nie zastąpią przyjemności z samego czytania, a by to osiągnąć potrzeba odpowiednio wciągającej fabuły i… postaci. Bohaterowie, których losy możemy śledzić muszą w pewnym momencie zacząć nas obchodzić. Raz oczywiście będzie to utożsamienie, a innym razem chęć opieki nad naszym wirtualnym awatarem – co ciekawe postać może nie mieć nawet linii dialogowych lub możemy nigdy nie usłyszeć jej głosu, a i tak będziemy jej kibicować i smucić się, gdy coś jej (nam) nie wyjdzie. Z racji tego, że tytułów jest na rynku całe mnóstwo, to nie tylko ograniczymy się dziś do relatywnie świeżych produkcji, ale i do 5 najlepszych grywalnych postaci, z którymi mieliśmy osobiści do czynienia.

Maxine Caulfield – miejsce 5
max_caulfield
Ostatnio wydawanie gry w odcinkach stało się całkiem powszechne, jednak gdy zabieraliśmy się do „Life is strage” była to nasza pierwsza okazja do styczności z tego typu tytułem. Fakt, że odkryliśmy jej uroki dopiero po wydaniu wszystkich 5 „odcinków” nie pozwala nam może odnieść się co do pomysłu, by dać graczom możliwość oczekiwania, jednak nie zaburzyło naszego odbioru historii… i możliwości poznania głównej bohaterki, Maxine Caulfield. Cicha, nieśmiała i z pasją do fotografowania, Max musi rozpocząć zmagania z rzeczywistością szkolnych problemów, intryg oraz z tym, że jej przyjaciółka z dzieciństwa zostaje zastrzelona… by po chwili znowu wrócić do życia. Kierujemy więc tą szczupłą osóbką, cofamy czas, rozwiązujemy zagadki i zbieramy dowody, a przy tym coraz bardziej budujemy emocjonalną więź z Maxine. Oczywiście jej problemy mogą nam się wydawać błahe (na początku), jednak z czasem atmosfera się zagęszcza i zaczynamy odczuwać wielką odpowiedzialność. Niby możemy cofnąć każdą decyzję, ale gdy nagle staje się to niemożliwe czujemy, że czegoś nam brakuje. Nasza 18-letnia bohaterka nie walczy z potworami, nie wspina się jak Lara Croft, ani nie emanuje seksapilem i pewnością siebie. Jest za to bardzo sympatyczną i ciepłą osobą, która ma w sobie zbyt wiele uczuć i rozterek, nad którymi musi nieustannie pracować. Najważniejsze jest jednak to, że jest to postać wiarygodna, zarówno w chwilach poważnych, jak i tych przyjemnych i beztroskich spędzanych np. ze swoją przyjaciółką Chloe.

Jodie Holmes – miejsce 4
jodie-holmes
Znowu płeć żeńska, ale nic nie poradzimy na to, że producenci wydają się o wiele bardziej przykładać do kreowania damskich postaci. Jodie… jest inna. Już jako mała dziewczynka miała problem z porozumieniem się z innymi dziećmi. Potrafi za to całkiem dobrze komunikować się z Aidenem, czyli „duchem”, który towarzyszy jej odkąd pamięta i którego może po części kontrolować. Wszystko wskazuje na połączenie z innym wymiarem, więc jak to na ziemi amerykańskiej bywa, Jodie trafia pod opiekę rządu. Naukowcy badają jej zdolności, izolując ją tym samym od świata, by potem nauczyć walki i zachowań operacyjnych oraz zatrudnić jako „tajną broń” w jednostce specjalnej. Dla niej jest to dramat. Czuje się wykorzystywana, ubezwłasnowolniona… nic dziwnego, że w końcu ma tego dość i ucieka. My w trakcie gry poznajemy jej historię raczeni poszczególnymi jej kawałkami i to w achronologicznej kolejności. Z czasem jej emocje przechodzą na gracza – w momencie kiedy pojawia się opcja popełnienia samobójstwa doskonale rozumiemy czemu tak jest. Każdy z nas chciałby poznać taką Jodie, jednak tutaj możemy się przynajmniej nią zaopiekować. Świetna zabawa, choć lekko depresyjna i to w formie interaktywnego filmu – taka bohaterka przekonuje nas po stokroć!

Kratos – miejsce 3
kratos
Inaczej Duch Sparty, a także upadły generał, bóg wojny i zdobywca Olimpu. Nie ma chyba gracza, który nie kojarzy jego białej skóry z czerwonymi znakami, gładko ogolonej czaszki (choć w najnowszej odsłonie gry Kratos otrzymuje piękną, nordycką brodę) oraz dwóch ostrzy na łańcuchach, które towarzyszą mu podczas… robienia mielonego z greckich Bogów. Właściwie to tylko Ares i Zeus mu podpadli, ale inni postanowili bronić „ojca wszystkich nieśmiertelnych”, więc też oberwali. Wyrywanie skrzydeł, miażdżenie czaszek i tak oto Olimp spłynął boską krwią, aż został tylko wyczerpany, ale nadal wkurzony Kratos, który w polskiej wersji językowej mówi głosem Bogusława Lindy. W pewnym momencie gracz zaczyna się zastanawiać o co temu „kolesiowi” chodzi, ale szybko zaczynamy czerpać przyjemność z tropienia i eksterminowania kolejnych bossów greckich mitów. Pomaga oczywiście fakt, że są oni bardzo zadufani w sobie i swojej wielkości, że gdy w końcu dostrzegają zagrożenie ze strony śmiertelnego Kratosa, jest już za późno. Jeśli więc ktoś potrzebuje dobrej historii, zagadek oraz brutalności, to Duch Sparty zawsze chętnie służy pomocą… tylko ostrożnie, żeby go nie zdenerwować, bo to co robi z harpiami do przyjemnych nie należy 🙂

Geralt – miejsce 2
the_witcher_3_wild_hunt_geralt_trophies-wide
Uczestniczenie w przygodach białowłosego wiedźmina jest już wystarczającą nagrodą, za te wszystkie nietrafione gry, które zdecydowaliśmy się kupić. Zanurzając się w intrygach i zleceniach mieszkańców Velen, Novigradu, Ard Skellig, czy Tousaint nie chcemy wracać do rzeczywistości – no chyba, że rzecz dotyczy zdobycia kolorowych fasolek w Krainie Tysiąca Baśni 🙂 Geralt zajmie nas rozmową, podczas walki rzuci kilka znaków, komentarzy oraz petard, a gdy znajdzie księgę, to na pewno czeka nas wciągająca (acz krótka) lektura – gdyby pracował w bibliotece, to nikt nie narzekał by na polecane przez niego tytuły. Biały Wilk z jednej strony jest zabójcą potworów, a z drugiej nie jest w stanie nie posiadać emocji, a nawet kochać. Biorąc pod opiekę swoje Dziecko Niespodziankę nawet nie podejrzewa, gdzie go to zaprowadzi. Studio, które odpowiada za przeniesienie przygód wiedźmina z kart książki na ekrany monitorów odwaliło kawał dobrej roboty. Postać Geralta jest taka, do jakiej się przyzwyczailiśmy i którą – pomimo szorstkiego obejścia – polubiliśmy. Nie trzeba nawet czekać zbyt długo na potwierdzenie, gdyż tutaj każdy dialog daje dowód kunsztu developerów. Grając w Wiedźmin 3: Dziki Gon, aż chce się kupić jeszcze jednego konia i wyruszyć obok Białego Wilka na kolejne zlecenie (albo chociaż pograć z nim w Gwinta, siedząc przy ognisku i pijąc krasnoludzki spirytus).

Ellie – miejsce 1
ellie
Choć tak bardzo rozpływamy się nad najnowszym Wiedźminem (tak, nadal jesteśmy urzeczeni tym tytułem!) to Geralt nie znalazł się na szczycie klasyfikacji. Chłodny i sarkastyczny zabójca potworów musiał w tym przypadku ustąpić miejsca drobnej nastolatce, która towarzyszy Joelowi z „The Last of Us”. Ellie, bo tak ma na imię to dziewczę, jest chyba najbardziej sympatyczną z żeńskich postaci, jakie kiedykolwiek pojawiły się na ekranie naszych konsoli, a fakt, że możemy w pewnych miejscach pokierować jej poczynaniami, tylko zwiększa nasz podziw dla osób, które ja wykreowały na potrzeby historii. Motyw relacji ojca z dzieckiem przenosi się tu na gracza i trzyma za serducho podczas całej przygody. Brutalny świat lekko wypacza warunki, jakie powinny towarzyszyć takiej więzi, jednak całkowicie nie przeszkadza we właściwym odbiorze tytułu. Ellie potrafi o siebie zadbać, jednak urodzona już w czasie zarazy nie potrafi np. pływać, więc musimy jej pomagać. Postać ta, uzupełniona o świetny polski dubbing, rozbrzmiewa w uszach gracza jeszcze długo po zakończeniu rozgrywki. Choć ostatnio widzieliśmy się z nią kilka miesięcy temu, to nadal słyszymy jej soczyste, dziecinne „kur**” i nie możemy się nadziwić, że nie łajamy ją za wulgarność. Taka córka to skarb, więc życzymy każdemu graczowi jego własnej „Ellie” 🙂

 

Zostaw odpowiedź