Drzewko umiejętności i jego rola w grach

Bycie fanem gier z gatunku RPG potrafi znacznie wpłynąć na postrzeganie przez gracza innych tytułów, które nie oferują nam możliwości odgrywania roli i wykonywania questów, jednocześnie rozwijając postać. Coraz więcej tytułów zaczyna więc czerpać z takich produkcji, przejmując na swój użytek, cześć zastosowanych w nich rozwiązań. Czasem są to wręcz delikatne inspiracje, które poza tym, że są w opcjach, to nie mają zbyt dużego wpływu na to co dzieje się podczas gry, lub jak nasza postać radzi sobie w trakcie napędzania fabuły i realizacji przygotowanego dla niej scenariusza. Weźmy takie GTA San Andreas. CJ’a mogliśmy wręcz utuczyć jak świnkę przeznaczoną na rzeź. Pasek otyłości doprowadzony do końca, a my nadal możemy biegać, skakać itd. Co prawda w takim stanie latanie jetpackiem było prawie niemożliwe, gdyż oderwany od ziemi bohater z Grove Street szybko opadał, a w trakcie misji z tym sprzętem kazano nam najpierw zrzucić kilka kilogramów, ale to tylko epizodyczne niedogodności. Inaczej jest np. w przypadku takiego The Evil Within, gdzie rozgrywka skupia się na przetrwaniu, walce i cichych zabójstwach, ale też na tzw. drzewku umiejętności. Po co w ogóle taki zabieg? Jaką rolę pełni ten element, że coraz więcej gier spoza RPG decyduje się na jego zaimplementowanie?

Ważny jest postęp
0061
Wirtualna rozrywka już tak ma, że na początku danego tytułu daje nam bohatera z charakterem, stylem bycia, ale też całkowicie fajtłapowatego. Niby jesteśmy niebezpiecznym korsarzem, ale nasze umiejętności obrony są właściwie żadne i giniemy jeśli choć na chwilę stracimy koncentrację. Czasem jest to wina naszego pancerza, innym razem nasza broń jest zbyt prymitywna, by poradziła sobie ze zwykłym wieśniakiem. Jeśli chcemy swobodnie przemierzać świat gry musimy się wzmocnić. Do stania się bohaterem uprawnia nas potęga, a przynajmniej ilość wysiłku, który trzeba włożyć by nas zgładzić. Pod koniec gdy musimy być już kimś innym – lepszą wersją fajtłapy z początku zabawy – bo jeśli nie poczujemy postępu to szybko stracimy zainteresowanie. To dlatego w serii GTA możemy zwiększać umiejętności jazdy i opanowanie pojazdu, zdobywać coraz lepsze uzbrojenie, czy też tuningować samochody. Z tego też powodu podczas próby przetrwania w The Evil Within dopakowujemy swój mózg zielonym żelem, zwiększamy ilość naboi i obrażenia w naszych śmiercionośnych gadżetach oraz powiększamy wielkość ekwipunku. By mieć jakiekolwiek szanse z bossami musimy stać się silniejsi inaczej może okazać się, że toczymy walkę z gigantem, będąc zwykłą mrówką, która w pojedynkę nic nie znaczy.

Cierpliwie piąć się po drabince…. drzewka umiejętności

The Evil Within_20141015210748
The Evil Within_20141015210748


Chcesz odblokować nowe „owoce” na swoim drzewku z umiejętnościami? Musisz dać coś w zamian. Złoto, surowce, a zwłaszcza punktu otrzymane za zdobycie kolejnego poziomu doświadczenia stanowią tu idealną walutę. Na początku wydaje się nam, że jej zdobycie jest całkiem proste, szybko się rozwijamy, gra nas wciąga i w pewnym momencie może zwolnić. Od teraz jedna sesja to maksymalnie jeden punkt, ale i zdolności stają się coraz potężniejsze. Nierzadko trzeba wybrać co bardziej się nam opłaca, gdyż wykupienie jednej umiejętności może kosztować nas wszystko to, co udało się dotychczas uzbierać. Wykonujemy więc więcej misji, zmuszamy się do zabijania większej ilości wrogów i biegamy po mapie w nadziei, że natrafimy na coś, co opłaci nam planowane zmiany. Jako Sebastian Castelanos wbrew wszelkiej logice kluczymy po całym obszarze i zbieramy co się da (zielony żel!), żeby kiedy w końcu trafimy na kolesia z piłą, móc mu przyłożyć tak, że odechce mu się nas nękać raz na zawsze. Jako Geralt wykonujemy wszystkie misje poboczne (tutaj dużą rolę gra także precyzja napisania nawet tych małych historii), a w najnowszym Dragon Age’u biegamy po całym świecie, żeby wzmocnić naszego bohatera przed ostateczną bitwą. Drzewko umiejętności nie tylko daje, ale i wymaga. Chcesz rozwinąć konkretny typ zdolności? Podążaj określoną ścieżką, bo inaczej możesz zapomnieć o potędze. Nie chcesz? Twój bohater może będzie bardziej wielozadaniowy, ale jego siła ataku znacznie na tym straci. Ten element potrzebny jest by cię nagradzać za starania i pokazać, na czym polega myślenie strategiczne. W wielu przypadkach aż do końca gry nie odkryjesz wszystkich kart, ale to nic, gdyż istnieje coś takiego jak GRA+, czyli rozpoczęcie już rozwiniętą postacią z całym, dotychczas zgromadzonym, ekwipunkiem i punktami w drzewku.

Zostaw odpowiedź