Knack – recenzja ekskluzywnego tytułu na PS4

Już kiedyś wspominaliśmy (przy okazji omawiania tytułów odpowiednich dla dzieci) o tej grze, która w rankingu PEGI otrzymała sygnaturę „od 12 lat”. Pora więc dogłębnie przeanalizować ten tytuł, wystawić maksymalnie obiektywną ocenę i raz na zawsze rozstrzygnąć, czy posiadając PS4 opłaca się inwestować w posiadanie swojego własnego egzemplarza gry Knack. Niespełna 3 lata temu podczas prezentacji nowego sprzętu dla graczy od firmy Sony pokazano jeden z pierwszych gameplayów. Los chciał, że był to właśnie omawiany przez nas tytuł. Szybko można było się zorientować, że produkcja ta ma za zadanie pokazać możliwości konsoli – zwłaszcza jeśli chodzi o moc obliczeniową, gdyż nasz bohater złożony jest z wielu małych osobno animowanych elementów. Pamiętamy jednak co stało się z takim The Order 1886, które było śliczne, ale strasznie liniowe (o momencie zakończenia historii już nie wspominając). Jak jest w tym przypadku? Czy Knack to pusta wydmuszka, którą ktoś tylko ładnie pomalował?

Wprowadzenie
knack-screen-31-eu-20mar14
Trafiając do świata gry Knack (tak też ma na imię główny bohater) zostajemy wprowadzeni w fabułę w momencie, kiedy to gobliny zaczynają atakować ludzkie miasta, jednak z niewiadomych przyczyn dysponują one sprzętem bojowym, z którym nie może sobie poradzić żaden system obronny. Miasta płoną i nic nie zwiastuje, by sytuacja miała się poprawić w najbliższym czasie. Trafiamy więc na zamknięte spotkanie, gdzie wielcy „tego świata” debatują, jak rozwiązać problem niespodziewanej inwazji. Kto się tego podejmie? Chętnych jest kilku, ale okazuje się, że naukowiec, który uczestniczy w obradach, również chowa swojego asa w rękawie. I tak zaczyna się nasz samouczek, który w szybki i atrakcyjny sposób prezentuje nam podstawowe umiejętności głównego bohatera. Knack okazuje się stworzeniem złożonym z małych reliktów, które przyciągane są przez znajdujące się w jego piersi kuliste i świecące niebieskim światłem „serce”. Stopniowo udowadnia, jak wielki potencjał skrywa się w tym małym (już niedługo) ciele, a intryga powoli się zawiązuje, a nawet rozgałęzia. Szybko okazuje się, że że gobliny to nie jedyny problem, z którym należy się uporać. W grę wchodzi tu również zdrada, wygórowane ambicje oraz wizja potęgi i władzy.

Na pewno się nie zgubisz
1
Liniowość w grach nie musi być cechą negatywną i tak też jest w tym świecie. Otoczenie, do którego trafiamy możemy zwiedzać, ale nie ma sensu poświęcać całych godzin na eksplorację, gdyż wszystkie znajdźki mamy właściwie w zasięgu ręki. Czasem trzeba udać się odrobinę w bok by trafić na ślepy tunel, a czasem zniszczyć jakąś ścianę. Zgubić tu się nie da, co najwyżej może nas przerosnąć poziom trudności. Jednak nawet dla niedzielnych graczy tytuł ten nie powinien stanowić większego problemu, o ile będziemy uważać by za często nie wpadać w przepaść i zręcznie omijać pułapki. Animacja jest tu płynna, poziomy bardzo estetyczne i zróżnicowane, a fakt, że możemy zagrać z przyjacielem na jednym ekranie, czyni z Knacka tytuł dobry do przyjemnej i zabawnej kooperacji. Zasada jest jednak taka, że główny protagonista jest jeden, więc:
– na filmikach przerywnikowych nie zobaczymy swojego pomocnika,
– tylko Knack może powiększać się dzięki reliktom,
– jako pomocnik nie mamy imienia, możemy ginąć niezliczoną ilość razy, ale gdy to Knack ginie gra wczytuje nas do ostatniego punktu kontrolnego,
– jako drugi gracz możemy leczyć główną postać oddając jej klocki zebrane z pokonanych wrogów.

Czy to gra dla dzieci?
2v
Ukończenie tytułu zajmuje ok. 7-8 godzin na łatwym poziomie trudności. Co jakiś czas trafiają się etapy, które wymagają większego skupienia i większej zręczności, ale w sumie jest to gra raczej mało skomplikowana, a przy tym całkiem przyjemna w odbiorze. Skąd więc próg wiekowy 12+? Ano stąd, że podczas zabawy występuje „przemoc”. Nie przypadkowo zamknęliśmy to słowo w cudzysłowie, gdyż:
– „zabici” (czyli pokonani) wrogowie znikają w obłoczku jasnego dymu i wypadających z nich klocków-reliktów,
– w starciach nie występuje krew,
– starcia są szybkie, intensywne, ale o brutalności i innych elementach urealniających nie ma tu absolutnie mowy.
Tak więc grając zobaczymy kolorowe i nierealistyczne postacie przeciwników, a także cukierkowy świat, walniemy kilku goblinów, porzucamy sobie czołgami, ale żadne dziecko nie przestraszy się przedstawionych modeli postaci, a tym bardziej nie pożałuje przeciwników. Odpowiedź może być więc jedna – PEGI (naszym skromnym zdaniem) zdecydowanie zawyżyło ocenę. O wiele bardziej adekwatna była by tu 7-ka niż 12-stka.

Co może się podobać, a co nie?
3vqwerty
Zalety tego tytułu, według nas znacznie przeważają nad wadami. Z tego co podtrzymywało naszą ciekawość i zachęcało do ukończenia tytułu można by wymienić między innymi:
– ciekawą, zrozumiałą acz prostą historię,
– polski dubbing (nigdy nie zapomnę, kiedy malutki Knack odezwał się po raz pierwszy głosem dorosłego mężczyzny),
– animację (główny bohater może składać się z 70 do nawet 5000 osobno animowanych elementów),
– zabawę, którą daje satysfakcję zarówno dzieciom jak i dorosłym graczom,
– dodatkowe moce Knacka (podpalenie, lustrzana powłoka, lodowa zbroja) oraz ataki specjalne ładowane przy pomocy energii żółtych kryształów,
– dobre wyważenie elementów zręcznościowych, logicznych, skradania oraz niewymuszonej eksploracji poziomów,
– tryb kooperacji (dzięki temu gra zamienia się w miłe doświadczenie, któremu można się oddać z rodzeństwem, a nawet z rodzicami).
Natomiast to co nie przypadło nam do gustu można by policzyć na palcach jednej ręki. Chodzi tu przede wszystkim o pracę kamery w momentach, kiedy grając z kimś zbyt oddalimy się od Knacka, długość rozgrywki (niby wszystko jest tu spójne, ale trochę zbyt szybko się kończy) oraz w kilku miejscach nierównomiernie rozsiane punkty kontrolne, które powodują, że przypadkowa śmierć cofa nas nawet o kilka minut wstecz. Nie jest to tytuł do grania w kółko, ale na pewno wrócimy do niego za jakiś czas, by w końcu znaleźć wszystkie sekrety podczas tryby „Game+”.

 

Zostaw odpowiedź